niedziela, 7 grudnia 2014

17 dni do świąt

Z depresyjnej i obmierzłej jesieni wyłania się zima - pretensjonalna i powtarzalna z tym swoim żałosnym odliczaniem do Bożego Narodzenia i tworzeniem świątecznej atmosfery bez śniegu, wszystko na modłę amerykańską. W tym kraju po prostu pizga, a niektórzy nie umieją tego po prostu zaakceptować. A swoją drogą ponad miesiąc temu koncern Pepsi ostatecznie wykończył Johna Moore'a, czyli świętego Mikołaja z reklam Coca-Coli, więc mam logiczne wytłumaczenie na brak prezentów na 6 grudnia w tym roku oraz pełne przyzwolenie na bycie hejterskim malkontentem, bo nikogo już to nie obchodzi. Sorry, Winnetou.

Pomijając romantyczne opisy zmieniających się pór roku, nadal niezmiennie kontynuuję swoje życie utajone jako idealny przykład ludzkiego przetrwalnika, czekającego na nadejście lepszych czasów. Wiadomo, każda zima najgorsza, ale widzę jakieś jasne punkty w postaci kalendarza adwentowego LuckyMe, miarę pozytywnych prognoz w horoskopie Metra oraz codziennie nowych powodów do generowania zajmujących mi czas nienawistności i nienawistek. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz