Wczoraj Toro Y Moi wypuścił wideo do piosenki "So many details", które wprowadza mnie w klimat kalifornijskiego lata w Katowicach, palm, drinków z ananasem na plażach jak ze słonecznego patrolu, noszenia ray banów cały dzień, opalania się na leżakach, jedzenia arbuzów, nadużywania instagramowanych zdjęć z przylansowanymi znajomymi i pozwala zapomnieć o apatycznej zimie za oknem. Zapętlam utwór jako indiański rytualny taniec zwiastujący chociażwiosnę, szczególnie dziś po ogłoszeniu pierwszych artystów Tauron Nowa Muzyka (jaramsięstrasznie!). Tęskno mi za patologicznym Ślunskiem i za festiwalami, niech już będzie sierpień.
czwartek, 13 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
eutanazja & eksterminacja
Przez ludzi wokół na co dzień nurzam się, a nawet topię w odmętach bzdetów, truizmów i wątków w rodzaju "choć powinnam pracować, to NIC mi się nie chce. Mi też się nie chce. Jest zimno, więc nic mi się nie chce. Też tak mam! Nic mi się nie chce, bo nic mi się nie chce. No, strasznie strasznie! Ty też tak masz?". Kurwa.
Dzisiaj wieje mamutami i jednią prabytu. Na dobrą sprawę to nie cierpię całej galaktyki i mam nadzieję, że nie ma innego życia poza Ziemią, bo miałabym większy zapierdol przy nienawidzeniu. Dziękuję!
Dzisiaj wieje mamutami i jednią prabytu. Na dobrą sprawę to nie cierpię całej galaktyki i mam nadzieję, że nie ma innego życia poza Ziemią, bo miałabym większy zapierdol przy nienawidzeniu. Dziękuję!
wtorek, 4 grudnia 2012
srogo hejterska notka (jakby ktoś nie zauważył)
Gdyby nie niezastąpione bystrzaki z fejsa w życiu bym nie dostrzegła, że w Krakówku spadł śnieg i czasami nawet go dosypie. No, jest zimno, jakby ktoś nie zauważył jeszcze, jest depresyjnie, jakby ktoś nie odczuł do tej pory i można nawet wypierdolić się na lodzie, jakby ktoś chciał. Opadają emocje, siły życiowe, przybliżając mnie niechybnie najpierw do apatii, a następnie do stanu narkoleptycznego letargu, śpiączki, a może całkiem modnej obojętności, gdy naprawdę wszystko chuj. Wstać żreć pić spać. Nic nie zaskoczy Agaty - ani śnieg, ani nowa siatka połączeń, kolokwia, podwyżki cen biletów, ani nawet koniec świata, którego mroczna gęsta atmosfera roztacza się dyskretnie nad miastem, a której inni nie widzą, przeżywając nadal swoje nudne dni, gubiąc się w kolejnych problemach białych ludzi i czekając standardowo na Boże Narodzenie. Nihil novi. Ja niezmiennie opowiadam historie, które nikogo nie obchodzą, słucham muzyki, której nikt nie zna i trwonię czas, którego nikt nie ma, ale poza tym odliczam. 16 dni. Wierzę w Ciebie, meteorze!
Subskrybuj:
Posty (Atom)