Mówią, że jest blue monday, ale dla mnie to przede wszystkim dzień, w którym ściągnęłam nowego Theo Parrisha, Darkstar, Local Natives i Eskmo. Serio! Żeby jednak było choć trochę blue, bo wszyscy smutni - odkryłam też, że mam w ulubionych utworach na last.fm Celine Dion. Serio! Płaczę jak dzika bestia.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
piątek, 18 stycznia 2013
czwartek, 10 stycznia 2013
czasem pada śnieg w styczniu
Wkurwia mnie ten śnieg, pomyślałam z rana i była to moja pierwsza myśl zaraz po wyjściu z domu dzisiaj, prawdopodobnie tak jak była ona pierwszą myślą wczoraj, przedwczoraj i w niedzielę, kiedy to zaczął padać śnieg.
Ten śnieg mnie wkurwia, myślę wulgarnie i uświadamiam sobie, że ostatnimi czasy miewam jedynie takie spostrzeżenia, proste, żałosne i wulgarne, wymieniane najczęściej z samą sobą podczas odgrywania innych mniej lub bardziej kolokwialnie - ironicznych czynności codziennych. Podczas spacerów i jazdy tramwajem powtarzam sobie w myślach, że wkurwia mnie śnieg, od samego patrzenia na niego mnie wkurwia, myślę, ale czasami nachodzi mnie ochota podzielania się ową opinią z innymi ludźmi, nie tylko roztrząsać ją z samą sobą i wypowiadam owe słowa, że śnieg mnie wkurwia, do rozmówcy, pusząc się przy tym dumnie, bo tak oto skonstruowałam współcześnie wyraziste artystycznie zdanie, zdanie wartościowe poprzez użycie w nim wulgaryzmu. Tak, wkurwia mnie ten śnieg, mówię i zazwyczaj prowokuje to wysoce intelektualną konwersację, ta wysoce intelektualna kwestia może implikować tylko i wyłącznie intelektualny dialog, kiedy to ktoś zostaje sprowokowany do przytaknięcia i powiedzenia, że jego, tego kogoś, też wkurwia śnieg i że dodatkowo przeszkadza mu zimno na przykład. Ja mówię, ktoś odpowiada i powstaje efekt domino, kiedy to każdy z uczestniczących w rozmowie pragnie dodać coś od siebie na temat śniegu, bo wszyscy wiedzą, co to śnieg i mają jakieś zdanie na temat śniegu pod warunkiem, że podczas intelektualnej rozmowy o śniegu nie rozpocznę wątku "Śniegu" Orhana Pamuka, kiedy to niekoniecznie wszyscy, mało kto lub nikt nie wie, co to "Śnieg" i kto to Orhan Pamuk, dlatego dyskusja zanika, podczas gdy śnieg wkurwia mnie w dalszym ciągu.
Wypowiadam więc opinię, że wkurwia mnie śnieg, czekając na odzew i milknę zazwyczaj w poczuciu dobrze spełnionego polaczego obowiązku krytyki, kończąc tym samym tak wspaniałą i niepowtarzalną wymianę zdań już u jej początku, bo w sumie, co mogłabym jeszcze dodać, skoro niczym się nie interesuję i o niczym nie mam pojęcia? Wkurwia mnie śnieg i to jest najważniejsze. Miała być wiosna, miałam jeździć na rowerze, chudnąć, biegać, o d ż y ć, podczas gdy ulegam zczeznięciu, autolizie i nałogom, miała być wiosna, a najzwyczajniej w świecie wkurwia mnie śnieg.
Ten śnieg mnie wkurwia, myślę wulgarnie i uświadamiam sobie, że ostatnimi czasy miewam jedynie takie spostrzeżenia, proste, żałosne i wulgarne, wymieniane najczęściej z samą sobą podczas odgrywania innych mniej lub bardziej kolokwialnie - ironicznych czynności codziennych. Podczas spacerów i jazdy tramwajem powtarzam sobie w myślach, że wkurwia mnie śnieg, od samego patrzenia na niego mnie wkurwia, myślę, ale czasami nachodzi mnie ochota podzielania się ową opinią z innymi ludźmi, nie tylko roztrząsać ją z samą sobą i wypowiadam owe słowa, że śnieg mnie wkurwia, do rozmówcy, pusząc się przy tym dumnie, bo tak oto skonstruowałam współcześnie wyraziste artystycznie zdanie, zdanie wartościowe poprzez użycie w nim wulgaryzmu. Tak, wkurwia mnie ten śnieg, mówię i zazwyczaj prowokuje to wysoce intelektualną konwersację, ta wysoce intelektualna kwestia może implikować tylko i wyłącznie intelektualny dialog, kiedy to ktoś zostaje sprowokowany do przytaknięcia i powiedzenia, że jego, tego kogoś, też wkurwia śnieg i że dodatkowo przeszkadza mu zimno na przykład. Ja mówię, ktoś odpowiada i powstaje efekt domino, kiedy to każdy z uczestniczących w rozmowie pragnie dodać coś od siebie na temat śniegu, bo wszyscy wiedzą, co to śnieg i mają jakieś zdanie na temat śniegu pod warunkiem, że podczas intelektualnej rozmowy o śniegu nie rozpocznę wątku "Śniegu" Orhana Pamuka, kiedy to niekoniecznie wszyscy, mało kto lub nikt nie wie, co to "Śnieg" i kto to Orhan Pamuk, dlatego dyskusja zanika, podczas gdy śnieg wkurwia mnie w dalszym ciągu.
Wypowiadam więc opinię, że wkurwia mnie śnieg, czekając na odzew i milknę zazwyczaj w poczuciu dobrze spełnionego polaczego obowiązku krytyki, kończąc tym samym tak wspaniałą i niepowtarzalną wymianę zdań już u jej początku, bo w sumie, co mogłabym jeszcze dodać, skoro niczym się nie interesuję i o niczym nie mam pojęcia? Wkurwia mnie śnieg i to jest najważniejsze. Miała być wiosna, miałam jeździć na rowerze, chudnąć, biegać, o d ż y ć, podczas gdy ulegam zczeznięciu, autolizie i nałogom, miała być wiosna, a najzwyczajniej w świecie wkurwia mnie śnieg.
Subskrybuj:
Posty (Atom)