niedziela, 24 kwietnia 2011

I Tajemnica Świąteczna:

- To gdzie w tym roku planujesz jechać na wakacje? Słyszałem, że na Białoruś!
- Nie-e-e... Ja wakacje spędzam przecież przed telewizorem. Chcę tam pojechać na zawsze!

sobota, 23 kwietnia 2011

Czas mija, płasko obojętnie, gorzkozimno, a ja wiedziona niechęcią do lokalnej rzeczywistości, kupuję sobie trochę alkoholu dla znieczulenia, czas mija, a ja udaję, że mnie to nie dotyczy, bo niby interesuje mnie tylko "Taniec z gwiazdami" i pudelek.

Idę ulicą, mam dwadzieścia dwa lata, a moje kłamstwa gry metafory mają ciężar genialności; idę ulicą po spirali i nawet się cofam, oddalam się zamiast przybliżać. Wszystko to razem przypomina zdarzenia z kiepskiej powieści i rozgrywa się na krawędzi dobrego smaku, blagi i nieprawdopodobieństwa.

Ludzie jadą albo wracają, mijają mnie samochody, przechodnie, a ja tym wysztafirowanym tłumie czuję się jak szmaciarz i władca, jak żebrak i król.

Gdy ma się dwadzieścia dwa lata, pogarda ma słodki smak. Jeszcze.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Choć świątecznie zjechałam do domu chwilę temu, zdążyłam przeistoczyć się w pechowego murzyna, który musiał trafić na pana z Narodowego Spisu Powszechnego Mieszkań, siedzieć z nim godzinę i udzielać mu "wywiadu", a był to zdecydowanie najnudniejszy wywiad w moim intensywnym życiu. A poza tym, gdy padło pytanie o to, czy zamierzam w przyszłości rodzić dzieci i jeśli już, to w ilu sztukach, to porządnie mną skonfundowało. Zupełnie nie wiedziałam, co odpowiedzieć - jak rozpoznać żarty z niedalekiej odległości?!