niedziela, 20 października 2013

niedziela - dzień cwela (tm)

Wieloletnie doświadczenie, logiczne rozumowanie tokiem przyczynowo-skutkowym i znajomość kontekstu kulturowo-historycznego pozwala mi twierdzić, że najlepiej pisze się na kacu lub lekkiej wczorajszej bani, podobnie jak najlepiej żyje się na kacu lub na lekkiej wczorajszej bani właśnie. Tłumaczy to także, dlaczego brak mi kreatywności i wizjonerstwa ostatnimi czasy - słabo piję, słabo ćpam, słabo wstrzykuję i zamiast lekko prześmiewczego tonu przybieram typowo kobiecy obsesyjny sposób nadinterpretowania rzeczywistości, babrania się i rozmieniania na dobre.

Na kacu lub bani życie biegnie prościej, łatwiej i przyjemniej. Znikają bóle egzystencjalne, lęki o przyszłość, poczucie humoru krystalizuje się, a człowiek cieszy się z drobnostek: a to, że kupił płyn do kąpieli o zapachu gumy balonowej, a to, że sąsiadka z dołu przyniosła kod zniżkowy na olejek arganowy, a to, że jest ładna pogoda i można poudawać typowego turystę podczas spaceru po (atrakcyjnym) Kazimierzu. W tym miejscu pozdrawiam serdecznie wszystkich durnych fanów fanpage "Nudzę się w niedziele", gdzie zamiast pomysłów na konstruktywne spędzanie czasu w ten dzień spamuje się jakimiś obrazkami ze szpileczki.com, chamsko.pl itp. o lekkim nacechowaniu humorystycznym. Nawet, gdy dziś życie płynie mi lepiej niż na co dzień nie zapominam o tym, że Internet to tragikomiczne miejsce dla przegranych, ale z drugiej strony nie potrafię nie patrzeć na ten cyrk i chuj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz